Nowy Jork, pączki i przyjaciółki – wywiad z założycielkami MOD Donuts

Znad patelni   1.02.2018

Kiedy dwie przyjaciółki wyjadą razem do Nowego Jorku w poszukiwaniu inspiracji, można być pewnym, że wrócą do Polski z czymś spektakularnym. Rozmawiamy z Patrycją Jaskólską i Kamilą Mroczkowską – właścicielkami MOD Donuts oraz restauracji MOD i Regina – o tym, jak pączki zmieniły ich życie.

Opowiedzcie trochę o początkach – skąd się znacie i jak to się stało, że zaczęłyście razem pracować?
Patrycja: Znamy się w sumie od 14 lat, poznałyśmy się w gimnazjum i od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Nasza relacja w dużej mierze opiera się na wspólnej wizji świata i zamiłowaniu do podobnych rzeczy. Odkąd pamiętam najwięcej dyskutowałyśmy o tym, co chcemy w życiu zrobić, w jakim kierunku pójść i to nas bardzo do siebie zbliżyło. Wiedziałyśmy, że kiedyś założymy wspólny biznes, tylko jeszcze  nie wiedziałyśmy jaki.
Kamila: Po licencjacie postanowiłyśmy wyjechać do Nowego Jorku. Zostałyśmy tam pół roku, bo tylko na tyle zezwalała wiza turystyczna. Poznałyśmy tam Reginę, która była ortodoksyjną żydówką mieszkającą na Borough Park i dawała pracę Polkom. To ona była zazwyczaj pierwszą osobą do kontaktu dla dziewczyn z Polski, które wyjeżdżały do Stanów – tak też było z nami. To na jej cześć nazwałyśmy naszą drugą restaurację Regina.

I co dalej? Wróciłyście do Warszawy z głowami pełnymi pomysłów?
Patrycja: Wszystko zaczęło się od pączków – najpierw pojawiły się MOD Donuts, ale nie jako sposób zarabiania pieniędzy. Po powrocie z Nowego Jorku tęskniłyśmy za tamtejszymi smakami, a przede wszystkim właśnie za donutami. Postanowiłyśmy je smażyć na własne potrzeby – organizowałyśmy kolację dla znajomych i na nich podawałyśmy nasze pączki. Były hitem wśród gości i tak pocztą pantoflową rozeszła się informacja, że dwie dziewczyny w Warszawie smażą donuty. W pewnym momencie trafiła do nas Małgosia Minta, za nią pojawił się Dzień Dobry TVN, więc można powiedzieć, że wpadłyśmy w ten biznes i nie mogłyśmy się z niego wykręcić – okazało się, że naprawdę produkujemy pączki i że jest to nasz plan na następne lata. Nie chciałyśmy zaprzepaścić tej szansy po tym jak nasze produkty tak płynnie i naturalnie weszły na rynek, więc postanowiłyśmy to wykorzystać ku zdumieniu rodziny. Pamiętam jak dzwoniła moja mama i płacząco pytała, czy po to tyle lat studiowałam, żeby teraz piec pączki.
Kamila: W Warszawie jest bardzo trudno o dobry lokal gastronomiczny. Zaczęłyśmy szukać miejsca, które będzie małe, w którym skupimy się na wypieku pączków i ewentualnie serwowaniu kawy.  Znalazłyśmy lokal na Oleandrów, który niestety był dla nas za duży. Dobry los chciał, że zaprzyjaźniony kucharz – Trisno – także szukał miejsca pod restaurację. Zaproponowałyśmy mu stworzenie menu wieczornego i stworzenie z nami konceptu na restaurację MOD. W ciągu dnia lokal serwował tylko pączki, a po południu zmieniał się w restaurację z azjatyckimi wpływami.

Na co postawiłyście decydując się na pączkowy biznes?
Patrycja:
Nasze pączki są robione ręcznie, każdy jeden jest wycinany, a następnie smażony przez przeszkolonego przez nas cukiernika. Bardzo zależało nam na użyciu jak najlepszych składników – wiedziałyśmy, że na margarynie i jajkach w proszku daleko nie zajdziemy. Używamy masła, świeżego mleka i mąki – żadnych gotowych mieszanek. Staramy się robić pączki tak, jak robiły to w domu babcie.
Kamila: Koszty wyprodukowania takiego pączka są bardzo duże, a przeciętny odbiorca przyzwyczajony jest, że w kiosku czy piekarni kupi to ciastko za max 2 zł.  Myślę, że gdybyśmy zdecydowały się na otwarcie jedynie mod donuts, a nie całej restauracji, to mogłoby nam nie pójść tak dobrze. Ludzie przez długi czas mieli problem z ceną 6 zł za sztukę, dopiero po spróbowaniu rozumieją, że tak musi być.

Skąd pojawił się pomysł na pączki wegańskie?
Patrycja: 
Wyszedł z potrzeby gości. Miałyśmy wiele zapytań o pączki bezglutenowe, których nie jesteśmy w stanie produkować, ponieważ gluten jest w każdym miejscu na kuchni w MOD. Stwierdziłyśmy, że odpowiemy w takim razie na zapotrzebowanie na pączki wegańskie, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Nie wynika to z naszych przekonań życiowych, jest to decyzja biznesowa, ale także fajne wyzwanie dla nas. Pączki wszystkim kojarzą się ze smalcem, jajami i masłem, więc przygotowanie wersji wegańskiej było misją na księżyc, ale finalny produkt bardzo nas zadowala.

No dobrze, to jak nie jaja, nie masło, ani nie smalec. To co w nich jest?
Kamila: To trochę nasza tajemnica, ale możemy zdradzić jej rąbek. Podczas wymyślania przepisu wegańskiego należy znaleźć zamienniki, w tym przypadku mleko zastąpiłyśmy mlekiem roślinnym, a masło olejem kokosowym. Jajka mają także swój naturalny zamiennik, ale jego nie zdradzimy – może uda się komuś odgadnąć po spróbowaniu naszych pączków.

A jak sprzedają się takie pączki?
Patrycja: W MOD wegańskie pączki dostępne są w poniedziałki i są mocno rozchwytywane. Pojawiamy się też na wszystkich targach wegańskich, gdzie cieszą się bardzo dużą popularnością. Zainteresowanie takimi pączkami jest przeogromne i najfajniej byłoby gdyby mogły być dostępne w każdy dzień tygodnia, ale musiałoby się to odbyć kosztem standardowych pączków – więcej sztuk nie jesteśmy w stanie wyprodukować.

Co jest ważne przy smażenu pączków?
Patrycja: Tak naprawdę zarówno pączki wegańskie i standardowe smażymy na tym samym oleju. Korzystamy z nieutwardzonej mieszanki tłuszczów roślinnych od Kruszwicy, która dobrze się rozgrzewa i daje nam porządane efekty. Najważniejszym czynnikiem jest temperatura oleju – musi być non stop kontrolowana i wynosić 175 stopni. Trzeba pamiętać też o “świeżości” oleju – pączki są opruszone mąką i niestety przez to olej szybciej się zużywa. Do smażenia używamy dużej frytownicy, która mieści około 30 sztuk na raz. Są to płytkie smażalnice z szerokim basenem, który ułatwia przewracanie pączków.
Kamila: Najważniejszym wyznacznikiem dobrego pączka jest smak – kiedy pączek jest lekki w środku, nienasiąknięty tłuszczem, a polewa króluje wówczas – mamy to! Kiedy temperatra upieczonego donuta spada tak, że można dotykać go rękoma, zaczynamy proces dekorowania – używamy do tego lukrów, kremów, a nawet kwiatów.

Na koniec opowiedzcie trochę o Tłustym Czwartku – czy jest to dla Was ważny dzień w kalendarzu?
Kamila: 
To dzień, który nas mocno stresuje. Zainteresowanie pączkami jest tak duże, że jesteśmy zmuszeni zamknąć część restauracyjną i skupić się tylko na wypiekaniu donutów. Mamy kolejki w lokalu, a sprzedaż wzrasta dwudziestokrotnie, a to i tak nie zaspokaja popytu. W Tłusty Czwartek pracuje u nas 15 osób przez 36 godzin, na codzień jest to jedna osoba. Nasza prędkość to 100 pączków na godzinę i bez maszyn nie jesteśmy w stanie tego przyspieszyć.
Patrycja: Piękno tego produktu leży w tym, że wykonują go w stu procentach ludzkie ręce i przez to jego ilość musi być limitowana. Tego na razie zmieniać nie chcemy, nawet na Tłusty Czwartek. 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odwazne dziewczyny,mocne charaktery do tego bardzo pracowite.Paczki naprawde pyszne,jadlam z roznymi polewami poprostu palce lizac.Zawsze mi szkoda ze nie moge ich jesc kiedy mam tylko ochote.Daleko do Warszawy.
Autor: Teresa

Na naszej stronie używamy różnych technologii do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie i w internecie. Do tego celu możemy zbierać Twoje IP lub inne dane osobowe, które nam podasz.
Administratorem danych osobowych jest ZT „Kruszwica” S.A. z siedzibą w Kruszwicy, przy ul. Niepodległości 42, NIP: 556-08-00-678. Przetwarzanie danych jest uzasadnione z uwagi na nasze usprawiedliwione potrzeby, co obejmuje między innymi konieczność zapewnienia bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszania naszych usług i dopasowania ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach) jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług Administratora. Dane te są przetwarzane do czasu istnienia uzasadnionego interesu lub do czasu złożenia przez Ciebie sprzeciwu wobec przetwarzania. Dane osobowe będą przekazywane wyłącznie naszym podwykonawcom, tj. dostawcom usług informatycznych. Przysługuje Ci prawo żądania dostępu do treści danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia oraz prawo do ograniczenia ich przetwarzania. Ponadto także prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, prawo do przenoszenia danych oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. Posiadasz prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.