atom/ico/search
MENU 37D02AA3-0720-4E75-AED1-51AEE680D3D0 Created with sketchtool.
ZAMKNIJ 375D118D-84FF-48D0-BD30-194B2F6BE727 Created with sketchtool.
Portal gastronomiczny > Nasi dziadkowie byli wege!

Nasi dziadkowie byli wege!

To zdanie może się wydawać totalną nieprawdą, ale jeśli ktoś urodził się przed wojną, swoją młodość spędził podczas wielkiego kryzysu, przeszedł przez piekło wojny, a następnie „chude” czasy komunizmu, po czym doczekał lat 90-tych i nie miał przyjaciół na wsi,, to po prostu nie jadł mięsa, tak jak mój dziadek!
Oczywiście nasz tytuł to lekka prowokacja, bo pamiętam dziadka, który kilkakrotnie wzdychał do smakowitych mięsnych kąsków, podjadał w świąteczny czas śledzie, a od święta zjadł dzwonko karpia. Jednak przez wiele lat zawsze powtarzał, że nie tęskni za mięsem, bo po prostu go nie znał.

A co jadali nasi dziadkowie?

W Warszawie przed wojną można było dobrze zjeść. Stolica tętniła życiem, bary serwowały flaki, bigos, kapłony, rybne majonezy czy inne tusze dużych mięs. Jednak prosta kuchnia domowa opierała się głównie na… warzywach – bo były tanie i łatwo dostępne – oraz nabiale, który wykorzystywano w połączeniu z mąką w wielu daniach mączno-mlecznych. To dlatego placki ziemniaczane, kopytka, leniwe i inne kluski naszych babć oraz dziadków były zawsze najlepsze. Po prostu robili ich mnóstwo! A potem nadeszła okupacja i wtedy, poza Powstaniem Warszawskim, dziadkowie zawsze powtarzali, że jedzenie nie miało takiego znaczenia, znacznie częściej sięgano po „płyny” 😊. Moja babcia opowiadała, że mając kapustę, cebulę i ziemniaki, potrafiła wykorzystać je na wiele sposobów. Robiła swoją słynną zupę cebulową, bez mięsnego wywaru i wina, ale potrafiła gotować cebulę 6 godzin, aż ta robiła się ciemna, kleista i bardzo słodka. Ta cebula trafiała na stół z ziołami takimi jak pokrzywa czy rukiew, albo wymieszana z ugotowanymi ziemniakami stanowiła farsz na pierogi. Jeśli zostało trochę cebuli, to w połączeniu z kapustą i jabłkami dawała najlepszą słodką kapustę na ciepło, która następnie z ziemniakami i koperkiem znowu tworzyła osobne danie. A reszta ziemniaków na surowo była tarta na placki lub/i, w połączeniu z ugotowanymi ziemniakami (z poprzedniego dnia),  stawała się masą na kartacze. Tyle że bez mięsa, bo do środka można włożyć… znowu cebulę lub kapustę! Jak się czasem trafił boczek, to można było zrobić okrasę albo zrobić z jajecznicą, ale kiedy nie je się go przez tak długi czas, to człowiek naprawdę zapomina o jego smaku…

Pamiętam, że za czasów komuny, u nas w domu,  poza daniami rodem z baru mlecznego, rządziły warzywa… 

Pomidory w plastrach z drobno ciętą surową cebulką, sałatki jarzynowe, brokuły i kalafior z bułką tartą, zupa truskawkowa z makaronem. A jak jesteśmy przy warzywach, to zawsze sezonowe – bób pojawiał się w maju i czerwcu, a nie pod koniec marca (podobnie jak szparagi 😊). Oddzielnym tematem były natomiast kasze – zawsze królowały na naszych warszawskich stołach – gryczana z sosem pieczarkowym i ogórkami kiszonymi! Pęczak z sosem z kurek i natką pietruszki. Jaglana z miodem, owocami i mlekiem. Cudowna sprawa. I nie potrzebowaliśmy szukać mięsa, skoro było drogie i w małych ilościach. Pokolenie moich dziadków potrafiło wyczarować tyle dobrych i zdrowych dań…!

Mam nadzieję, że nawet jeśli nie udało mi się dowieźć wegetarianizmu moich dziadków, to na pewno możemy powiedzieć: NASI DZIADKOWIE BYLI FLEKSITARIANAMI! A to chyba jeszcze modniej, no nie? 😊

Kuba Steuermark, doradca i trener kulinarny BUNGE

Wyszukaj

Facebook

Newsletter

Nie masz konta? Zarejestruj się
Skontaktuj się z naszym przedstawicielem i sprawdź najnowszą ofertę!

Skontaktuj się z naszym przedstawicielem i sprawdź najnowszą ofertę!

Kontakty dla kucharzy:

Telesales HoReCa 22 463 96 44

Region Północny:
Tomasz Gołębiowski 602 796 729

Region Centralny:
Mirosław Balcerzak 606 802 966

Region Południowy:
Katarzyna Żyła 692 459 048

Kontakty dla cukierników:

Telesales cukiernictwo 699 821 714

Zwiń